26.04.2012

Grillowane mięso na patyku

W końcu pogoda pozwala na balkonowe obiady. Nie ma chyba nic kulinarnie lepszego, niż pyszny posiłek na powietrzu. No, pewnie lepiej byłoby na świeżym powietrzu, ale tego w samym centrum miasta raczej się nie spodziewam. Obiad i piwko. O tak! Żeby sezon otworzyć czymś naprawdę aromatycznym, ugrillowałam mięcho przyprawione harissą. To ona nadała mu niepowtarzalnego smaku.

Grillowane mięso na patyku doprawione harissą

Składniki na dwie porcje:
  • pół kg mielonego mięsa wieprzowo-wołowego
  • 2 łyżeczki harissy
  • sól do smaku

Sposób przygotowania:
Mięso i harissę dokładnie ze sobą wymieszałam, tak przygotowane zostawiłam w lodówce na kilka godzin. Po tym czasie doprawiłam do smaku solą. Uformowałam podłużne kotleciki, nabiłam je na patyczki do szaszłyków i grillowałam z obu stron do zrumienienia. Podałam z sałatką, cacykami i schłodzonym piwem. Mniam!

domowa harissa

Bardzo często korzystam z ostrych sosów, również bardzo lubię potrawy z dodatkiem kminu rzymskiego. Zrobiłam więc domową harissę, która jest świetnym uzupełnieniem wielu potraw. Inspiracją do mojej wersji był przepis zawarty w książce "Birkowie od kuchni", proporcje składników dostosowałam do własnego podniebienia.

domowa harissa

Składniki:
  • 7 papryczek pepperoni
  • 3 ząbki czosnku
  • pół łyżeczki soli
  • łyżeczka kminu rzymskiego
  • łyżeczka nasion kolendry
  • oliwa
Sposób wykonania:
Wszystkie składniki utarłam w moździerzu. Ilością oliwy reguluje się ostrość harissy. Do podstawowej pasty dodałam około 5 łyżek, taką skoncentrowaną pastę można później "rozcieńczać" oliwą, uzyskując odpowiedni smak.


25.04.2012

spaghetti z botwinką i kozim serem

Tego jeszcze w mojej kuchni nie było. Spaghetti z botwinką, boczkiem, kozim serem i sosem śmietanowym. Potrawa, mimo iż z dosyć ciężkim sosem, dzięki botwince staje się całkiem wiosenna. Całość aromatyczna, ze wspaniałym posmakiem koziego serka. Polecam, bo eksperyment uważam za baaardzo udany.

spaghetti z botwinką i kozim serem
Składniki na 3-4 porcje:
  • kawałek surowego wędzonego boczku
  • pół pęczka botwinki bez buraczków
  • 5  łyżek śmietany 18%
  • 4 łyżeczki koziego serka
  • 2 ząbki czosnku
  • 5 łyżek wody z gotowania makaronu
  • 3/4 paczki pełnoziarnistego spaghetti
  • sól, pieprz
Sposób przygotowania:
Pokrojony w kostkę boczek, czosnek i botwinkę podsmażyłam. Dodałam śmietanę i kozi ser. Pod koniec dodałam wodę z gotowania makaronu i doprawiłam do smaku pieprzem. Gotowy sos wymieszałam z ugotowanym makaronem. Podałam ze świeżo tartym parmezanem. Pycha!

banany w imbirowo-cytrusowym cieście

Irvingowy konkurs bardzo przypadł mi do gustu. Jestem miłośnikiem herbaty, choć nigdy nie dodawałam jej do posiłków. Właściwie nie wiem czemu, bo mam teraz głowę pełną pomysłów. Gama herbat Irvinga jest tak szeroka, że pozwala na uzupełnienie smaku zarówno deserów, jak i dań głównych (jedno z nich znajdziecie tutaj niedługo). Dzisiaj orientalne banany imbirowo Irvingowe :))

banany w imbirowo-cytrusowym cieście


Składniki na 4 porcje:
na ciasto:
  •  szklanka mąki pszennej
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1/4 szklanki wrzątku
  • 2 torebki herbaty Irving - cytrusowy koktajl z imbirem
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  •  jajko
  • 4 łyżeczki cukru
plus:
  • 4 banany
  • olej do smażenia
Sposób przygotowania:
Zaparzyłam 2 torebki herbaty Irving we wrzątku, ostudziłam. Wszystkie składniki ciasta wymieszałam ze sobą na gładką, gęstą masę. Banany pokroiłam na plasterki ok. 2cm grubości, zanurzyłam w cieście. Na rozgrzany olej łyżką nakładałam banany. Smażyłam do zrumienienia z obu stron. Wyszły pyszne, rozpływające się, w chrupiącym cieście o subtelnie zarysowanym smaku cytrusów i wyraźnie wyczuwalną nutą imbiru. Polecam na szybki deser :)

24.04.2012

Maluchy szukają opiekunów!

Uwielbiacie koty? Ja baaaardzo. Miałam jednego, fantastycznego, niesamowicie mądrego. Niestety zginął śmiercią tragiczną, płakałyśmy za nim z mamą kupę czasu. Byłam pewna, że jeśli będę już mieszkała "na swoim" to kot będzie obowiązkowo. Taki biedny, przygarnięty. Niestety okazało się, że mój mąż ma alergię na koty... kichanie, kaszlenie, puchnące wargi... Ale do rzeczy. Dwa urocze, siedmiotygodniowe kotki szukają nowego domu i kochających właścicieli. Są zdrowe, korzystają z kuwety, uwielbiają psoty. Mieszkają na śląsku. Zainteresowanych, odpowiedzialnych, kochających zwierzęta, o dużym serduchu ludzi, którzy  mają ochotę i możliwości na przygarnięcie jednego z dwóch kociaków (a może dwójkę) proszę o kontakt. 



Dobra wiadomość - maluch po prawej znalazł już nowy dom :) Na opiekunów czeka jeszcze drugi kotek.

21.04.2012

Zupa pieczarkowo marchewkowa

W szkole jadłam obiad tylko wtedy, kiedy podawali pieczarkową. Jeśli zmuszona byłam zjeść obiad w barze mlecznym, zawsze wybierałam pieczarkową. Bardzo lubię takie słołówkowe wydanie tej zupy.

Zupa pieczarkowo marchewkowa
Składniki:
  • 12 dużych pieczarek
  • 3 marchewki
  • 1 korzeń pietruszki
  • pół pęczka zielonej pietruszki
  • 2 ząbki czosnku
  • 2l bulionu warzywno grzybowego
  • 3 łyżki smietany 12%
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • olej
  • sól, pieprz
  • drobny makaron
Sposób przygotowania:
Pieczarki pokroiłam na plasterki, podsmażyłam razem z pokrojoną pietruszką, starta marchewką i czosnkiem, posoliłam. Zalałam bulionem, dodałam natkę, gotowałam ok 20 minut. Na koniec zupę zagęściłam śmietaną z mąką. Podałam z drobnym makaronem.
 Przepis zgłosiłam do akcji "Pieczarkowy tydzień"

20.04.2012

odtłuszczona tarta serowo malinowa

Stało się. Po wczorajszym obiedzie tak spodobało mi się tartowanie, że postanowiłam spróbować swoich sił w upieczeniu tarty na słodko. Kto mnie zna, ten wie, że ręki do słodkości to ja nie mam. Ale w końcu coś mi wyszło i to z całkiem przyzwoitym efektem :)

Tarta serowo-malinowa
Składniki na tartę o średnicy 28cm:
spód:
  • 150g mąki pszennej
  • 150g mąki orkiszowej
  • 1/4 szklanki cukru
  • 1/3 szklanki zimnej wody
  • 5-6 łyżek oleju z pestek winogron
  • + olej, zarodki pszenne, sucha fasola do formy
góra:
  • 200g chudego twarogu
  • 200ml jogurtu naturalnego 2,5%
  • 3 jaja
  • 5-6 łyżek cukru
  • 2 łyżki budyniu waniliowego 
  • kilka łyżeczek dżemu malinowego
Sposób przygotowania:
spód:  wszystkie składniki połączyłam ze sobą, zagniotłam szybko gładkie ciasto, wstawiłam do lodówki na 30 minut. Rozwałkowałam, wyłożyłam na wysmarowaną i obsypaną zarodkami formę, nakłułam widelcem i wyłożoną fasolą piekłam 10 minut w 180 stopniach. Po tym czasie wyciągnęłam fasolę i dopiekłam jeszcze 5 minut.
góra: ser zmiksowałam w malakserze, trzepaczką wymieszałam z resztą składników (oprócz dżemu). Na upieczony spód wlałam masę serową, na nią ponakładałam dżem malinowy. Całość piekłam ok 25 minut.
Całość wyszła naprawdę dobra, następnym razem równomiernie ponakładam dżem albo połączę go z masą. Tak, jak w przypadku poprzedniej tarty, trzeba lubić specyficzny smak mąki orkiszowej :)

19.04.2012

orkiszowa tarta z botwinką i klopsikami

 To moja pierwsza tarta. Szczerze mówiąc nie wiem nawet czy to tarta, czy quiche. Wiem jedno - wyszła niesamowicie dobra jak na pierwszy raz i to z własnego przepisu. Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła jej z mąki orkiszowej, a że nie miałam w domu ani masła, ani drożdży musiałam improwizować. Wyhodowałam sobie domową botwinkę, którą musiałam do czegoś użyć - idealnie nadała się do tego dania. 

Orkiszowa tarta z botwinką i klopsikami

Składniki na tarta o średnicy 28cm:
ciasto:
  • 300g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • 2/5 szklanki zimnej wody
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • 3 łyżki oleju z pestek winogron
  • 3/4 łyżeczki soli
  • + olej i otręby żytnie do oprószenia formy i sucha fasola
góra:
  • 200ml śmietany 18%
  • 3 jaja
  • trochę startego sera grand gouda
  • 15 łodyg botwinki
  • 3 surowe kiełbasy
  • pół pęczka szczypiorku
  • sól, pieprz
  • 2 ząbki czosnku
 Sposób przygotowania:
ciasto: wszystkie składniki wymieszałam, zagniotłam gładkie ciasto, wsadziłam je w woreczku do lodówki na pół godziny. Po tym czasie rozwałkowałam, wyłożyłam nim wysmarowaną olejem i posypaną otrębami żytnimi formę. Nakłułam widelcem, wyłożyłam suchą fasola i piekłam 15 minut w 180 stopniach.
nadzienie: śmietanę, jaja, czosnek, przyprawy i ser wymieszałam razem. Dodałam posiekany szczypiorek i łodygi botwinki. Z kiełbas usunęłam skórkę, z mięsa uformowałam mini pulpeciki, podsmażyłam na patelni. Na gotowe ciasto wylałam masę śmietanowo-jajeczną, poukładałam na niej liście botwinki oraz pulpeciki. Całość piekłam w 180 stopniach przez ok. 25 minut. Polecam! :)

18.04.2012

Makaron ryżowy z kurczakiem curry

Od jakiegoś czasu zatrzymuję się na półkach z orientalnymi produktami. I tak w mojej spiżarce znalazłam mleczko kokosowe, zielone curry, przyprawy do kuchni chińskiej, czy makaron ryżowy. Mam jednak trudność w przygotowywaniu dań kuchni azjatyckiej. Zwyczajnie nie wiem, jak łączyć produkty, jakich przypraw użyć. Ale czas się przełamać i zacząć swoją przygodę z szeroko pojętą azjatycką kuchnią, a właściwie z kuchnią Alisz, w której użyte będą produkty uznawane za azjatyckie. Dzisiaj makaron ryżowy z indykiem w sosie curry, a raczej moja wolna interpretacja tego tematu. Efekt był naprawdę bardzo dobry - pikantność curry i chilli została świetnie przełamana mleczkiem kokosowym. Sos wyszedł kremowy i aromatyczny.

Makaron ryżowy z kurczakiem curry

Składniki na 2-3 porcje:
  • 200g makaronu ryżowego wstążki
  • 1 duża pierś z kurczaka
  • pół czerwonej papryki
  • pół zielonej papryki
  • czarne oliwki (wiem, wiem bardzo azjatyckie... )
  • olej z pestek winogron
  • 2-3 łyżeczki zielonej przyprawy curry
  • 1 łyżeczka przyprawy do kuchni chińskiej
  • 2 ząbki czosnku
  • kawałek imbiru
  • łyżeczka ostrej pasty chilli 
  • łyżeczka sosu sojowego
  • 180ml mleczka kokosowego
Sposób przygotowania:
Na oleju podsmażyłam curry, przyprawę chińską,imbir  i czosnek. Dodałam pokrojoną w paski pierś z kurczaka i papryki. Całość chwilę smażyłam, zalałam mleczkiem kokosowym, doprawiłam solą, pastą chilli, sosem sojowym i dorzuciłam oliwki. Dusiłam do zagęszczenia się sosu. Podałam z makaronem ryżowym.


17.04.2012

Sałatka z wołowiną

Dosyć często korzystam z gotowych mieszanek sałat. Ładnie wyglądają, dobrze smakują i skracają czas przygotowania posiłku. Od jakiegoś czasu chętnie jemy sałatki obiadowe z mięsem. Dzisiejsza jest z wołowiną marynowaną w przyprawie tandori. Pycha! 

Sałatka z wołowiną
Składniki na 2 duże porcje:
  • mieszanka sałat
  • 1 pomidor
  • 1/3 opakowania sera typu feta
  • 2 kromki chleba tostowego
  • 300g wołowiny
  • 34 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżeczki musztardy
  • łyżeczka majonezu
  • sól
  • przyprawa tandori masala
Sposób przygotowania:
Chleb tostowy pokroiłam w kostkę i podpiekłam do zrumienienie na patelni grillowej. Zamarynowane wcześniej, pokrojone na kotlety, mięso wołowe ugrillowałam i pocięłam na paseczki. Na talerzach ułożyłam sałatę, pomidora, pokrojoną w kostkę fetę, polałam dressingiem zrobionym z oliwy, majonezu i musztardy. Posoliłam i dodałam mięso oraz grzanki.

15.04.2012

przekąskowe spaghetti filiżankowe

We Włoszech spaghetti jada się zamiast zup.U nas serwuje się je raczej jako drugie danie. Ale nigdy nie spotkałam się z podaniem spaghetti jako przystawki, czy przekąski. A w sumie czemu by nie?

Spaghetti w filiżance


14.04.2012

gastronomicznie ekonomiczna kuchnia alisz


Moja kuchnia wykazuje się niezłą ekonomicznością. Nie wyrzucamy jedzenia prawie wcale, jeśli już się to zdarza to jest to to, co po kupieniu okazało się niesmaczne. Ekonomicznego gotowania nauczyłam się na studiach. Nie wytrzymałabym ani jednego dnia bez ciepłego obiadu. Trzeba było więc wykazać się niezłą kreatywnością, aby dwa przywiezione z domu kotlety, zamienić w pyszne obiady na cały tydzień. Pamiętam, że z domu wywoziło się wszystko co można było, a dopiero później kombinowałam co z tego upichcić. 

Mam swoje sposoby na niemarnowanie jedzenia. Zacznę od tego, czym dla mnie jest ( lub nie jest) ekonomia gastronomii.
1) Nie oznacza ona spożywania śmieciowego jedzenia, nie oznacza tez tańszych produktów. Oznacza natomiast zyski czerpane z niemarnowania jedzenia i rozsądnych zakupów. I nie są to tylko zyski finansowe - to też lepsza jakość spożywanych pokarmów, czy bardziej czyste środowisko. Ja osobiście wolę kupić mniejszą ilość lepszej jakości produktów, niż większą gorszej, które i tak pewnie by się zmarnowały.
2) Ekonomia gastronomii to sposób na wykazanie się kreatywnością w kuchni. Zawsze najsmaczniejsze obiady wychodzą mi z resztek - bo dopiero wtedy naprawdę kombinuję czego do potrawy dodać, czy jak ją przyprawić, aby całość wyglądała tak, jakby od początku była zamierzonym efektem. Dzięki takiemu podejściu nie jemy na okrągło tego samego - 2 lub 3 obiady resztkowe zapewniają naszym posiłkom niezłe urozmaicenie standardowego menu.
3) Oprócz oszczędności pieniędzy to także spora oszczędność czasu. Nie latam kilka razy w tygodniu po supermarkecie nerwowo szukając produktów na półkach. Robię to raz na tydzień, ale porządnie. To też czas oszczędzony na przygotowywaniu posiłków - np. przez mrożenie resztek. W końcu nie trzymając się kurczowo przepisów, a gotując kreatywnie nie muszę latać do sklepu osiedlowego, bo nie mam łyżki śmietany.
4) To też lepsza jakość jedzenia - dzięki domowemu wyrobowi niektórych produktów np. makaronu. I tutaj ważna uwaga - nie porównujcie kosztów przygotowania domowego dżemu, czy jajecznego makaronu do najtańszych dostępnych w markecie produktów. Te domowe albo w ogóle nie maja swojego odpowiednika na sklepowej półce, albo są one naprawdę drogie. Przygotowane w domu składniki potraw stają się więc luksusowe. Oczywiście trzeba mieć na to czas, ale uwierzcie, wystarczającą jego ilość oszczędzicie robiąc zakupy rzadziej.

To tyle "filozofii", teraz trochę konkretnych przykładów z życia w mojej kuchni:

1) Zakupy. Zawsze poprzedzone przemyśleniami. Robimy je raz w tygodniu. Tak naprawdę zaczynają się od przeglądu tego, co jeszcze jest w zapasach i co trzeba zużyć jak najszybciej. Biorąc to pod uwagę powstaje menu na kilka dni. Następnie tworzę w głowie konkretną listę zakupów i zawsze się jej trzymam. Kupuję tylko tyle, ile potrzebuję. Zakupy to też promocje w marketach, na które trzeba uważać. Korzystam z nich tylko wtedy, jeśli i tak miałam w planie kupić oferowane  produkty lub jeśli znam ich regularną cenę i wcześniej miałam ochotę je nabyć, ale były po prostu za drogie. Ostatnio dużo jest promocji 1+1 gratis, korzystam z nich, jeśli oferowane produkty mają długą datę ważności do spożycia, oczywiście przy zachowaniu wyżej wymienionych warunków.

2) Mrożenie. To ważny punkt na mojej ekonomicznej liście, który wymaga rozbicia na podpunkty.
  • Kupuję dużą ilość warzyw, kiedy są one najsmaczniejsze i najtańsze (takich, jak papryka, dynia, cukinia, bakłażan), myję, kroję w kostkę lub w paski i zamrażam w woreczkach. Później wyciągam tylko taką ilość, jaką potrzebuję do konkretnej potrawy. Dotyczy to też resztek warzyw kupowanych na bieżąco. Jeśli potrzebuję tylko pół papryki zielonej, pół czerwonej i pół żółtej, to resztę kroję i zamrażam.
  • Produkty, których nie daje się tak łatwo od siebie porozdzielać mrożę w porcjach na jeden obiad. Dotyczy do głównie mięsa. Warto takie porcje opisać datą i nazwą.
  • Mrożę także gotowe obiady. Jeśli zostanie np spora ilość zapiekanki makaronowej, czy zupy. To dobry sposób na nie obrzydzenie sobie konkretnego obiadu. Dotyczy to także bulionu, który później świetnie nadaje się do robienia sosów, czy podlewania zapiekanych warzyw.
  • Mrożę zioła. Często potrzebuję tylko trochę natki pietruszki, czy koperku. Resztę siekam i mrożę tak samo, jak warzywa. Dotyczy to też ich nadmiaru  z działki oraz moich balkonowych ziół, kiedy zbliża się zima.
  • No i resztki. Ile razy zostało Wam po obiedzie jedno udko z kurczaka, kawałeczek pieczeni, czy  boczku, na który nie mieliście już ochoty? Wszystko to zamrażam, a kiedy uzbieram odpowiednią ilość robię zapiekankę z makaronu lub spaghetti bolognese. Sos z tych resztek jest o wiele lepszy niż z mięsem mielonym.
  • Trzeba przy tym pamiętać, aby regularnie korzystać z zamrożonych produktów.  Znam przypadki zamrażalników, do których włożenie jedzenia jest równoznaczne z ich późniejszym wyrzuceniem.
3) Zapasy. W mojej spiżarce są produkty, bez których nie umiałabym tak dobrze "zarządzać jedzeniem". Dają mi one psychiczny komfort tego, że zawsze jestem w stanie zrobić porządny obiad, czy szybko przygotować coś dla niespodziewanych gości. Podstawą są różnego rodzaju mąki, makarony (których ilość w moim domu nawet mnie przyprawia o zawrót głowy), kasze, brązowy ryż, kuskus, soczewica, ciecierzyca, pomidory w puszcze, tuńczyk, fasolka czerwona, produkty potrzebne do domowego wypieku chleba, czosnek, cebula, mleko, mrożony groszek, dobra oliwa i olej z pestek winogron, przyprawy. To jest moja baza, na której przeżylibyśmy pewnie ze 2 tygodnie, a może i dłużej.

4) Przetwarzanie produktów i resztek. Oprócz powyższych sposobów, z wykorzystaniem mrożenia, mam jeszcze inne. Z warzyw z rosołu powstaje pasztet, z buraków z barszczu sałatka, z ziemniaków z obiadu przekąski, z resztek rukoli pesto, a z całotygodniowych resztek pyszny omlet na sobotnie śniadanie. Wykorzystują również zalewy np. z suszonych pomidorów w oleju, które dodaję np. do sosów. Nie wyrzucam skórki z parmezanu - świetnie nadaje się do zupy serowej lub do sosu carbonara. Przez jej intensywny smak nie muszę dodawać dużej ilości świeżo tartego sera. Przetwarzam też warzywa i owoce z działki. Robię domową jarzynkę, dżemy, kompoty. Resztę pieczywa zużywam do zrobienia panini, bułki tartej, lub zagęszczam nim sosy i zupy.

5) Domowy wyrób. Piekę domowy chleb, którego koszty są nieporównywalnie niższe od odpowiednika w piekarni. Bochenek takiego chleba waży prawie 1,5 kg, wystarcza nam na cały tydzień, nie psuje się i w sobotę jest tak samo pyszny jak w poniedziałek. Robię domowy makaron jajeczny , zamiast kupować gotowe, drogie tagliatelle. Także sama aromatyzuję oliwę z oliwek. Niewielkim nakładem pracy można mieć w swojej kuchni oliwę czosnkową, pepperoni, cytrynową, czy orzechową, których ceny w sklepach są niezmiernie wysokie. Dzięki ich domowemu przygotowaniu mamy też pewność, że smak czosnku pochodzi od czosnku, a nie od innych wynalazków. W domu robię też pizzę i zdrowe fast-foody, jeśli mamy na  nie ochotę. Do domowego wyrobu zaliczyłam też domową uprawę. Uprawiam np. zioła - rosną niesamowicie zarówno na balkonie jak i w domu. Z jednej paczuszki nasion oregano, mam pod ręką jego krzaczek przez kilka miesięcy w roku, a im więcej go używam, tym szybciej rośnie. Zioła kupowane w doniczkach bardzo szybko więdną i są mniej aromatyczne. Poza tym jaka to frajda coś wyhodować samemu. Na balkonie wyrośnie nam dużo warzyw, takich jak botwinka, marchewka, czy nawet cukinia.

6) Porządek.  Ważne jest stałe miejsce w lodówce poszczególnych produktów - dodatki do kanapek leżą u mnie w jednym miejscu, aby o niczym nie zapomnieć. Warzywa mają swoje własne mieszkanie w lodówkowej szufladzie. To samo dotyczy kuchennych szafek - trzymając np. mąki na stałych miejscach na bieżąco wiem, czego zaczyna brakować. W utrzymaniu porządku pomagają też różne pojemniczki. U mnie przydają się do przechowywania płatków, migdałów, czy słonecznika - zawsze widzę więc, jaki zapas posiadam.

To tyle z mojej strony, inne ciekawe pomysły na zaoszczędzenie czasu oraz pieniędzy, a także na zdrowsze odżywianie się znajdziecie na stronie http://www.ekonomiagastronomia.nk.com.pl/

A teraz mój pomysł na wykorzystywanie resztek w taki sposób, aby na powstałe z nich jedzenie czekało się cały tydzień. Sobotni poranek w domu musi być z gospodarnym omletem Alisz.Kto u nas spędzał weekend, ten wie, że bez niego się nie obędzie.

Sobotni omlet Alisz
Przepis na ten omlet jest niezmiernie łatwy. Dzięki niezawodnym i prostym proporcjom nie może się nie udać. Jest idealnym sposobem na "utylizację resztek" z całego tygodnia. Wykorzystuje się do niego zarówno nabiał, jajka, jak i wędliny, czy warzywa. Najlepsze w tym przepisie jest to, że jego baza pozwala na dodatnie prawie wszystkiego. To może być nawet mięso z kurczaka, feta, czy świeże pomidory i szpinak. Równie dobrze smakuje na słodko, można więc w niezły sposób zagospodarować resztkę dżemu, czy smakowego jogurtu. Wtedy smażymy wersję bez dodatków (jaja, mleko, mąka, i w tym przypadku nieco cukru), a na koniec całość smarujemy np. dżemem, czy nutellą. Dzięki temu nie smakuje on za każdym razem identycznie, ale za każdym razem jest niezwykle pyszny.


 
Składniki na 2 porcje:
  • 3 jaja
  • 9 łyżek mąki pszennej
  • 9 łyżek mleka
  • resztki znalezione w lodówce: kiełbaska, papryka czerwona, czarne oliwki, 2 plasterki żółtego sera
  •  ząbek czosnku
  • sól
  • pieprz
  • pół łyżeczki przyprawy do gyrosa
  • olej 
  • serek do smarowania/ keczup/ sos czosnkowy

Sposób przygotowania:
Jajka roztrzepuję z mlekiem, następnie mieszam z mąką. Dodatki kroję i dodaję do powstałej masy. Całość przyprawiam do smaku sola, pieprzem i przyprawa do gyrosa. Na dużej patelni rozgrzewam olej z pestek winogron, kiedy osiągnie wysoka temperaturę wlewam ciasto omletowe, całość wyrównuję na patelni. Smażę pod przykryciem na małym gazie, kiedy wierzch zaczyna się ścinać, zsuwam omlet na duży talerz i przekładam go na druga stronę. Smażę do zrumienienia się. Podaję gorący z dodatkiem tego, co akurat mam w lodówce - serka kanapkowego, keczupu lub sosu czosnkowego.

Ten wpis bra udział w akcji "Ekonomia gastronomia"




·         
·         

11.04.2012

Naleśniki z farszem szpinakowo-serowym

Lubicie szpinak? Ja uwieelbiam. Musi być z czosnkiem i musi być z serkiem. Najbardziej smakuje nam zapakowany w naleśniki albo oblepiający spaghetti. Świeży mogę jeść nawet surowy.

Naleśniki z farszem szpinakowo-serowym


























10.04.2012

w klimacie pesto

Ostatnio dużo na moim blogu pesto. Dużo też smarowideł do chleba. Pewnie da się zauważyć, że twarożki i pasty najczęściej robię sama. Zdarza nam się jednak wrzucić jakiś serek do koszyka na zakupach. Z tych kupionych najbardziej smakują nam propozycje Buko. Jak się okazało, w Polsce ze smakami jest bardzo ubogo. zza zachodniej granicy pojawiły się w mojej kuchni dwa smaki niedostępne u nas - Pesto Rukola i z dodatkiem mleka koziego.


05.04.2012

soczewicówka. Zupa, która miała być gulaszem

W rodzinnym domu często zdarza mi się ugotować coś wspólnie z tatkiem. Tym razem tato poddusił mięso, ja miałam misję "zrób z niego gulasz". Myślę sobie - super, dawno nie jadłam. Ale na drodze do gulaszu stanęła pewna przeszkoda - dorzucony przeze mnie czosnek  miał jakiś dziwny posmak. No ,to trzeba było go jakoś rozcieńczyć - tak też powstała ta zupa.

zupa gulaszowa z soczewicą


04.04.2012

Spaghetti z pesto i wędzonym łososiem


Szybkie dania i wędzony łosoś - lubię to ;) Kolejne spaghetti z pesto, które wcześniej zamroziłam w małych porcjach - czyli tak na prawdę do przygotowania tego obiadu wystarczyło ugotować makaron. Najlepszy byłby pełnoziarnisty, ale tego niestety zabrakło.

Spaghetti z czosnkowym pesto i wędzonym łososiem

03.04.2012

a na drogę zamiast kanapek...

Nie lubię kanapek w podróży, w sumie w ogóle średnio lubię kanapki takie typowo pozadomowe. Ale zjeść coś trzeba, najlepiej sytego i smacznego. A lepiej, niż zatrzymywać się na jakieś fastfoodowe śmieci, przygotować w domu swój podróżny box jedzeniowy.

podróżny box jedzeniowy



02.04.2012

orkiszowe naleśniki pełnoziarniste - niezawodne proporcje

Często korzystam z mąk pełnoziarnistych, ale mąka orkiszowa jest jedyna w swoim rodzaju. Na początku bałam się przygotowywać potrawy z wyłącznie niej, dodawałam zawsze jakąś część zwykłej białej mąki. Ale raz spróbowałam i się nie zawiodłam, powiem więcej zachwyciłam się. Naleśniki z wyłącznie orkiszowej mąki są bardziej elastyczne, łatwiej się smażą, no i są oczywiście dużo bogatsze w smaku. Świetnie będą smakowały z farszem z tego przepisu.

Pełnoziarniste naleśniki orkiszowe



Wiosna! domowa botwinka bez wysiłku :)

Jestem córką ogrodniczki. Może dlatego lubię obserwować, jak rosną rośliny, szczególnie te nadające się później do zjedzenia. Ale nie lubię się przy nich babrać. Do tej pory hodowałam zioła na balkonie - wystarczyło wrzucić nasionka do ziemi i podlewać. I dłuuugo czekać zanim pojawią się pierwsze zielone listki. Tym razem czekania na efekty prawie nie było, a radość ogromna i owszem :)

Domowa hodowla botwinki

 

01.04.2012

panini, do których nie potrzebujesz opiekacza

Uwielbiamy opiekane panini. Kiedyś nawet wpadł nam do głowy pomysł kupienia specjalnego opiekacza.  Nie doszło do tego, bo wyobraziłam sobie kolejny sprzęt w kuchni upchany w szafkach.  Ale panini jemy regularnie, bo znalazłam sposób na robienie tych pysznych kanapek na... patelni grillowej.

Panini z szynką, serem i oliwkami

 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...